Wakacje rozpoczęły się pełną parą, a co za tym idzie? Duuużo czasu na wszystko. Ja wakacje rozpoczęłam świetnie, ale trochę psiaki ucierpiały na tym w ciągu ostatnich dwóch tygodni, bo przez zakończenia roku ( ja miałam dwa ), przez to ile było pracy nad tym oraz ile było popraw przed wystawieniem ocen i dodatkowo przez upały psiaki wychodziły dopiero wieczorem na krótkie spacerki. Ale taki był tylko tydzień. Jakie my mamy plany na wakacje ? Sami zobaczcie.
1.Dużo spacerować oddzielnie z psami.
Nie, nie chcę ich rozdzielać, izolować czy co tam jeszcze pomyślicie. Po prostu każdy z moich psów ma inne preferencje spacerowe, i teraz kiedy mam dużo wolnego czasu chcę im to umożliwić.
Max na przykład lubi dużo spacerować i pogoda mu nie straszna( oczywiście w największe słońce nie wychodzimy), Rambo potrzebuje wybiegania się, ale on znowu w ciepłe dni max 3 kilometry, więcej nie da rady, no i spacery najlepiej tam gdzie można się kąpać. Aza znowu jak najkrótsze spacery tylko tam gdzie jest woda, więc sami widzicie jak wezmę ich razem to nie do końca każdy jest zaspokojony, ale i tak są szczęśliwi :D
2.Pracować nad przywołaniem
Z tym jest coraz lepiej u Maxa, ale u Ramba to leży, dlatego ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć!!
3.Spotykać się z innymi psami
Tu w planach jest już kilka spacerków :)
4.Dużo pływać
Czyli codzienne spacery nad staw :)
5.Uczyć się nowych rzeczy.
M.in. trzymanie przedmiotów, co jest moim marzeniem. No i może jakieś obi i frisbee byśmy zaczęli :)
6.Pracować w rozproszeniach
7.Pracować z Inką - co z tego, że nie mój pies :)
czwartek, 30 czerwca 2016
poniedziałek, 20 czerwca 2016
BRAK CZASU, PRZERWA,SPACER Z FRANKIEM I DOG GAMES
Dawno nic się tu nie działo i powiem szczerze, że to od jakiegoś czasu na prawdę to do mnie nie podobne, starałam się być regularna w pisaniu i wychodziło mi to, nie powiem, że nie. Ale, jak sami wiecie koniec roku zbliża się wielkimi krokami, a tamten tydzień był jedynym do poprawiania ocen , więc miałam niezły zapierdziel. Codziennie 2-3 poprawy z przedmiotów, więc dla zwierzaków czasu wiele nie było, ale codzienne spacery nad wodę być musiały :)
Zakudłaczeni. Poszliśmy raczej w ich strony , więc mega długi jak na nas spacer. Trochę się obawialam go ze względu, że Max mógłby być niedelikatny (Franko to jednak york ). Gdy doszliśmy już na miejsce ( z lekkim opóźnieniem, ale nie ważne) chłopaki grzecznie się przywitali, obwąchali i mogliśmy spokojnie iść. Franek jak to mały młody piesek był meega nakręcony, skakał na Maxa chciał się bawić, co mi nie przeszkadzało, ale w pierwszej chwili bałam się, że Maxa będzie to trochę denerwować. Ale jak się okazało mam BARDZO cierpliwego syna :) Chodził tylko na początku z miną ,, weźcie go ode mnie '', ale byłam z niego super dumna , na prawdę. Poszliśmy do lasu, praktycznie od razu go puściłam i trzymał się blisko, ze dwa razy pobiegł z Frankiem w las, ale zaraz wrócił. Najciekawiej zrobiło się natomiast jak już wracaliśmy i rzucałyśmy z Wiktorią na zmianę piłke Maxowi do rzeki, i po którymś rzucie z kolei Maxym nie zauważył gdzie spadła i popłynęła z nurtem rzeki. Ja już w stresie bo ulubiona piłka , ale Max poszedł za nią. Jednak ani myślał, żeby ją wyłowić, i Wiktoria poświęciła buta, żeby ratować naszą Chuck itke..:) Jak tak biegliśmy za tą piłką zauważyliśmy, że jestesmy na całkiem fajnym polu i co się stało? Chłopaki zaczęli się ganiać, bawić i świrować!! Max w pewnych momentach zaczynał się na Franka kłaść i go podduszać (tak jak robi z Inką , ale ona lepiej sobie radzi), więc trzeba było czarnego hamować, ale zabawa była przednia :)
W niedzielę (19.06.2016) podczas chwilowego pobytu w Warszawie( bez psa) pomyślałam, że wpadnę na ostatni dzień Dog Games. Byłam nastawiona na mega zakupy, ale niestety się zawiodłam, bo gdy dojechaliśmy jakoś o 12 ujżałam kilka namiotów z pieskami w klatkach , które pewnie były po swoich startach lub dopiero na nie czekały, a inne już startowały w speed way'u. Powiem szczerze, że spodziewałam się większej imprezy , a gdy my dojechaliśmy to już nawet nie było co kupić, chyba ,że jestem ślepa po prostu :) Ale widziałam za to kilka znanych mi z facebooka psiaków oraz pooglądałam starty w speed way'u , akurat trafiłam na dywizję B i C. Powiem szczerze, że bardzo mi się to spodobalo, kto wie, może i my kiedyś wystartujemy...
W piątek oficjalnie zaczynamy wakacje, więc na blogu jak i w naszym życiu będzie się działo bardzo dużo.
-------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------
W ubiegłą sobotę (11.06.2016) razem z Maxem wybraliśmy się na spacer z Wiktorią i Frankiem ->
Zakudłaczeni. Poszliśmy raczej w ich strony , więc mega długi jak na nas spacer. Trochę się obawialam go ze względu, że Max mógłby być niedelikatny (Franko to jednak york ). Gdy doszliśmy już na miejsce ( z lekkim opóźnieniem, ale nie ważne) chłopaki grzecznie się przywitali, obwąchali i mogliśmy spokojnie iść. Franek jak to mały młody piesek był meega nakręcony, skakał na Maxa chciał się bawić, co mi nie przeszkadzało, ale w pierwszej chwili bałam się, że Maxa będzie to trochę denerwować. Ale jak się okazało mam BARDZO cierpliwego syna :) Chodził tylko na początku z miną ,, weźcie go ode mnie '', ale byłam z niego super dumna , na prawdę. Poszliśmy do lasu, praktycznie od razu go puściłam i trzymał się blisko, ze dwa razy pobiegł z Frankiem w las, ale zaraz wrócił. Najciekawiej zrobiło się natomiast jak już wracaliśmy i rzucałyśmy z Wiktorią na zmianę piłke Maxowi do rzeki, i po którymś rzucie z kolei Maxym nie zauważył gdzie spadła i popłynęła z nurtem rzeki. Ja już w stresie bo ulubiona piłka , ale Max poszedł za nią. Jednak ani myślał, żeby ją wyłowić, i Wiktoria poświęciła buta, żeby ratować naszą Chuck itke..:) Jak tak biegliśmy za tą piłką zauważyliśmy, że jestesmy na całkiem fajnym polu i co się stało? Chłopaki zaczęli się ganiać, bawić i świrować!! Max w pewnych momentach zaczynał się na Franka kłaść i go podduszać (tak jak robi z Inką , ale ona lepiej sobie radzi), więc trzeba było czarnego hamować, ale zabawa była przednia :)
Wracając do domu ponieśliśmy też stratę, bo rozleciała nam się flexi, nad czym mega ubolewam, ale no trudno po prostu. Cały spacer na wielki plus i już jesteśmy umówione na kolejne :)
W niedzielę (19.06.2016) podczas chwilowego pobytu w Warszawie( bez psa) pomyślałam, że wpadnę na ostatni dzień Dog Games. Byłam nastawiona na mega zakupy, ale niestety się zawiodłam, bo gdy dojechaliśmy jakoś o 12 ujżałam kilka namiotów z pieskami w klatkach , które pewnie były po swoich startach lub dopiero na nie czekały, a inne już startowały w speed way'u. Powiem szczerze, że spodziewałam się większej imprezy , a gdy my dojechaliśmy to już nawet nie było co kupić, chyba ,że jestem ślepa po prostu :) Ale widziałam za to kilka znanych mi z facebooka psiaków oraz pooglądałam starty w speed way'u , akurat trafiłam na dywizję B i C. Powiem szczerze, że bardzo mi się to spodobalo, kto wie, może i my kiedyś wystartujemy...
Następnym razem na pewno wpadnę w sobotę, bo podobno było dużo stoisk, a w niedziele to już pewnie wszyscy się zebrali, dlatego nie miałam na co pieniędzy wydać :)
niedziela, 5 czerwca 2016
EKIPA VS INKA
Inka jest od jakiegoś czasu u nas w domu częstym gościem , sporo namieszało w naszym ,życiu , ale chyba na lepsze. Jak ekipa przyjęła fakt ,że średnio co drugi dzień na podwórku witamy Inkę ? Dobrze, ale może opiszę to konkretnie na każdym z członków teamu.
Aza
Na początku wykazywała zainteresowanie szczeniakiem, ale jakoś nie pragnie z nią bliskich relacji. Najważniejsze, to ,żeby papi trzymała się z dala od łapek Azy , które trochę ją ostatnio pobolewają. Myślałam ,że jej olewczy stosunek jest na prawdę w 100% olewczy, ale nie. Aza jest takim psem , który ma instynkt opiekuńczy i gdy tylko Inka zapiszczy Aza jest przy niej i sprawdza co się stało. Była nawet taka sytuacja ,że Inka będąc z nami nad stawem po długich harcach w wodzie i na polu zasnęła. Aza leżała koło niej i w momencie kiedy ja wzięłam chłopaków 20 metrów dalej ,żeby popływali, Aza spojrzała na mnie wzrokiem ,,czy ty chcesz zostawić Inkę samą ?'' i została w altanie pilnując śpiącego malucha. Normalnie czarna poszłaby z nami. Inną sytuacją jest to ,że gdy dzisiaj Max skakał do wody za zabawką Inka zaczęła skomlić, bo chciała płynąć za nim , ale się bała. Aza od razu podbiegła sprawdzić co się stało. Staruszka jednak na zawsze zostanie psią matką Teresą :)
Rambo
Początki były średnie, bo podczas gdy Inka była u nas pierwszy raz Rambo chodził obrażony z miną ,,Oesu kolejny gówniarz!!'', nie był szczęśliwy z tego powodu, że Inka u nas przebywa , jednak przyzwyczaił się już do niej i najczęściej po prostu ją olewa. Jednak gdy Inka go zaczepia, czasem jest w tej relacji nutka zabawy. Czasem jest tak, że gdy Rambo ma coś do jedzenia, jakiś gryzaczek , to gdy tylko Inka się zbliża on ucieka , albo fuka na nią (warczeniem bym tego nie nazwała) i wtedy ja zabieram Inę , bo ona sama niczym się nie przejmuje i gania Ramba dalej.Ogólny status Ramba co do Inki jest raczej taki ,że Ra ma pod ogonem labrusia.
Max
I tu relacja jest taka , jakiej raczej się spodziewałam, jednak nie myślałam ,że będzie aż tak świetnie.
Ogólnie Max kocha szczeniaki , jest jak taki dobry starszy brat i nigdy nie ma problemu z obecnością paputków (przeciwieństwo Ramba) i do tego jest wobec nich raczej delikatny , ale od razu chce się bawić, a tu fakt jest jeden. To nie przyjaźń tylko MIŁOŚĆ. Max i Inka to na prawdę coś więcej. Ona może go gryźć, szarpać, nawet zabierać mu zabawki , a on nie reaguje , oczywiście zabawki Inka zabiera , a on ją gania i na tym polega ich zabawa. Jest to na prawdę wyjątkowa relacja. Max jest wszędzie gdzie ona i odwrotnie. Tak jak pisałam wyżej ona nawet potrafi płakać , gdy on wskoczy do wody za piłką. Jednak zdarzają się kłótnie małżeńskie , czyli podczas zabawy Max kładzie się na Inkę, a ona jak już się wydostanie daje mu porządny ochrzan no i zabawa czasem polega na duszeniu papisia , ale to jest jako zabawa , więc Isia mu wybacza. Jak młoda dorośnie to zabawy nie będzie końca, bo ona będzie miała więcej sił na bieganie , a on nie będzie miał takiej przewagi , czyli będą takie harce jak z Azą i Rambem :)
Koty (Zenek i Gand)
Mają totalnie wywalone, co ich obchodzi jakiś tam pies, czasem sobie z nią posiedzą , czasem się powąchają i tyle :D
wtorek, 31 maja 2016
PODSUMOWANIE MAJA
Podsumowanie kwietnia szczerze mówiąc zapomniało mi się napisać, ale w maju działo się chyba więcej ciekawych rzeczy , więc lecimy z plusami i minusami.
Plusy:
+ zrobiłam małe psie zakupy
+ byliśmy na spacerze z Rokim , gdzie poznałam strachliwe oblicze Maxa
+ do ekipy pośrednio dołączyła Inka , która jest częstym gościem u nas
+ jeśli chodzi o Inkę to zaczęłam z nią ćwiczyć podstawy, które wychodzą jej świetnie oraz byłyśmy na spotkaniu z Leonem i Mańkiem.
+ zaczęłam wychodzić częściej z samymi chłopakami , ze względów treningowych, ale też zdrowotnych Azy
+ byliśmy na sesji w lesie , ale też zrobiłam poro zdjęć na podwórku gdzie modelem była również Inka
+ Fela coraz częściej spędza całe dnie na dworze
+ Rambo skończył 4 latka jak ten czas szybko leci..
+ dużo chodziliśmy nad wodę i było kilka dłuższych spacerków
+ świetnie spędziliśmy majowkę
+ zaliczyliśmy z Maxem wycieczkę do obcej nam wsi oddalonej o kilka kilometrów
+ duużo czasu spędzaliśmy razem
Minusy:
- Aza ma małe problemy ze zdrowiem
- nie udał się spacer z Ro
środa, 25 maja 2016
RAMBO - 4 LATA
Dokładnie 4 lata temu niedaleko Lublina , na świat przyszedł mały biały buldożkopodobny psiak wraz z dwoma braćmi.Jego mama odrzuciła szczeniaki , więc od początku były one karmione butelką, a potem przeszły już na stały pokarm. 12 lipca 2012 roku pojechaliśmy odebrać wymarzonego pieska. Był malutki , grubiutki i biały jak mąka. Jakiego sobie wymarzyłam ? Psiaka , który będzie sztuczkował i będzie moim przyjacielem. Jak jest ? Dokłądnie tak jak chciałam. Rambo nie należy do tych mocno inteligentnych psów , ale potrafi kilkanaście sztuczek. Towarzyszy mi w życiu codziennym i jest przyjacielem jakiego chciałam. Miałam już przyjaciółkę , ale wtedy chciałam , aby było tak jak wcześniej, czyli dwa psy. To z Rambem ćwiczyłam pierwsze komendy ( z poprzednimi psami - Miki i Azą nigdy wcześniej nie sztuczkowałam ), dzięki niemu wgłębiłam się w psi świat , zaczęłam się interesować kynologią i założyłam stronę na facebooku, na której pisałam o życiu z dwoma psami i o naszej codzienności. Z nim chodziłam na pierwsze spacery z innymi psami , bo Aza miała wtedy problem z kontaktami międzypsimi :) Pierwszy wyjazd z psem do dużego miasta to był zlot buldogów, na który nie pojechałabym gdybym nie miała takiego pseudobuldoga.Jaki jest ten mały charczący śmierdziel ?
Oschły do innych psów, odkąd stracił najlepszego przyjaciela, z żadnym psem nie potrafi nawiązać kontaktu na tyle ,żeby się zaprzyjaźnić ( oczywiście nie licząc Azy i Maxa). Jeśli spotyka się z jakimś psem , po prostu go olewa. Za to kocha kontakt z ludźmi. Z każdym jest w stanie się bawić i wygłupiać , ale jeżeli jesteśmy na spacerze i biały zobaczy człowieka, intruz automatycznie zostaje przegoniony i obszczekany. Rambo nie jest ideałem , bo popełniłam na nim niezliczoną ilość błędów wychowawczych, to on nauczył małego Maxa wszystkiego co złe(chociaż z Maxa wychowaniem poszło mi znacznie lepiej) i to on zawsze wszystko zaczyna i daje sygnał kogo trzeba przegonić. Z racji tego jak wygląda i się zachowuje , jedni go wielbią inni nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Przez to ,że często chodzi zaśliniony , charczy jak się zmęczy lub zdenerwuje i często robi obrzydliwe rzeczy , czasem mamy go po prostu dość , ale i tak wszyscy go kochają i nie wiem co byśmy bez niego zrobili.
Sto lat mój mały zaśliniony głupku !!!
poniedziałek, 23 maja 2016
CZWARTY PIES?!
Takie pytanie mogło się nasunąć niektórym po tym jak wstawiłam zdjęcie Inki na instagrama i facebooka. Post w skrócie tłumaczący kim jest Inka jest już na naszej stronie , ale tutaj postanowiłam napisać o niej trochę więcej.
Nara Visa (Inka)
ur.20.03.2016r
Labrador Retriever
Odebrana z hodowli została 21.05.2016r. czyli w sobotę , a do nas pierwszy raz zawitała w niedzielę. Od razu tłumaczę. To nie jest mój pies i nie mieszka z nami. Jest to suczka mojego wujka i mieszka razem z nim u moich dziadków. Do nas wpada, żeby pobawić się z ekipą. Uczy się bardzo szybko, od wczoraj nauczyła się dwóch podstawowych komend czyli siad i waruj , a nauka przywołania też już jest rozpoczęta, i mam nadzieję ,że będzie umiała tą komendę lepiej niż moje chłopaki , chociaż i u nich są postępy :) Jest pieskiem niezwykle odważnym jeśli chodzi o kontakty z ludźmi czy innymi psami. Wczoraj gdy spała pierwszy raz podeszła do niej Aza z Maxem i w ogóle się tym nie przejęła , przekręciła się po prostu na drugi bok. Gdy się już wyspała dokazywała z chłopakami na podwórku , szarpała się z Maxem sznurkiem , zabawy nie było końca. Bez problemu doszła nad staw ,a gdy zobaczyła ,że moje psiaki weszły do wody raz zapiszczała i za chwilę wskoczyła do wody za nimi. Jest na prawdę mege odważnym psem , chociaż boi się jeszcze chodzić ulicą , ale tylko wtedy gdy przejeżdża jakiś samochód , motor lub inny pojazd. Wydaje mi się ,że Isia będzie miała charakter bardzo podobny do Azy , bo już to po niej widać , nie rozrabia zbytnio , nie niszczy , chociaż próbuje co niektóre rzeczy badać ząbkami, ale pomijając to , jest na prawdę grzecznym paputkiem :)
Co do relacji z Gabi , to jest rudzielec o malucha dosyć zazdrosny , nie pozwala jej ruszać swoich rzeczy , ale ogólnie mała chodzi za nią , przytula się i śpi przy Gabi , a ta nie robi zbędnych problemów, natomiast Rambo nie był zachwycony takim gówniarzem na podwórku , jednak podczas zabawy trochę się do niej przekonał :)
niedziela, 15 maja 2016
MAMISYNEK, NIEUDANY SPACER I MAXOWE LĘKI
Jako ,że blog jest o wszystkim, i nie chcę tutaj pisać tylko o dobrych rzeczach, super udanych dniach i sukcesach, to dzisiaj opiszę wczorajszy spacer, który był totalnym szokiem dla mnie i niestety nie było za ciekawie.
O 10:20 wyszliśmy z Maxem na spotkanie z Wiktorią i Rokim. Spacer był planowany już dosyć długo, ale przed tym obie się stresowałyśmy, bo mamy dwa nieogarnięte ,,szczeniaki'' i w sumie nie było wiadomo jak się zachowają na pierwszym spotkaniu. Ja byłam nastawiona na to, że Max obszczeka Rokiego, potem będzie kilka warknięć, ale reszta spaceru będzie w miarę okej. Więc jak byliśmy już nie daleko od miejsca spotkania założyłam Maxowi kaganiec, bo w nim czuje się nie pewnie, nie ugryzie ( Max i tak by nie ugryzł, ale lepiej dmuchać na zimne) i miałam nadzieję ,że nie będzie szczekał ani warczał jak będzie miał go na sobie. Dopiero potem okazało się jak bardzo się myliłam.
Zanim podeszliśmy bliżej Wiktorii musieliśmy minąć zagrodę w której biegał sobie koń. Myślałam ,że Max będzie do niego ciągną , a ten wręcz przeciwnie, bał się konia i nie chciał iść dalej. Udało mi się jednak jakoś go nakłonić, żeby przeszedł obok. I wtedy się wszystko zaczęło. Roki zaczął szczekać, a Max tak strasznie się wystraszył, że schował się za mną, potem właził mi między nogi, a w końcu oparł się łapami o moje biodro tak jakby chciał na ręce. Szukał wsparcia, tak się bał owczara. Ja byłam w totalnym szoku. Moja krwiożercza bestia, która wczoraj mało nie odgryzła nogi osobie na polu dzisiaj prosi, żeby wziąć na rączki bo boi się psa. Zdjęłam Maxowi kaganiec, a on jak taki synuś mamusi przytulił się do mnie z miną ,,ratuj mnie przed tym potworem !!'' ( nie obrażając Roksa oczywiście ) Chwilę uspokoiłam mojego dzieciaka i poszliśmy kawałek oczywiście w odległości 20 metrów od siebie. W chwili gdy Ro się odwrócił i spojrzał na Maxa ten chował się za mną i nie chciał iść, więc najczęściej wypowiedziane słowo dzisiaj to ,,Maxiu no choodź''. Przeszliśmy jakieś może 1,5 może 2 kilometry i stwierdziliśmy ,że nie ma to dalej sensu więc wróciliśmy do domu. Cały spacer Maxa to jakieś 8-9 km. więc czarnuch trochę się nałaził, ale w domu dalej biegał za piłką i hasał jakby jeszcze nie był na spacerze. Razem z Wiktorią stwierdziliśmy, że mój Max na spacery z owczarkami się nie nadaje, bo panicznie się ich boi, więc będzie się tylko spotykał z Wiktorii Frankiem (york), a taki spacer wstępnie umówiliśmy na sobotę :)
niedziela, 8 maja 2016
MAJOWKA 2016
Od majówki minęło już kilka dni, ale my mamy co wspominać, więc mała relacja musi być. Tegoroczny weekend majowy był dla mnie prywatnie jak i dla psów najlepszym weekendem tego roku! Chodziliśmy nad staw, pieski pływały dosyć sporo, byliśmy na sesji, ogólnie weekend był fenomenalny, ale nie będę dużo pisać, zobaczcie fotorelacje :)
A wam jak minęła majówka ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)







